Jak już wcześniej zaznaczyliśmy i jak zapewne wiecie, Stambuł to metropolia usytuowana na styku dwóch kontynentów. Trochę Europy, trochę Azji. Ale gdzie Europa kończy się, a gdzie zaczyna? Co w ogóle jest na azjatyckiej stronie, a co warto zobaczyć po drodze? Czy w ogóle warto się fatygować, skoro co ważniejsze zabytki znajdują się na starej europejskiej części? Postaramy się odpowiedzieć na wszystkie te pytania… A teraz zwiedzamy ostatnią dzielnicę Europy – dzielnica Bebek oraz pokonujemy most Most Mehmeda Zdobywcy. I… jesteśmy w Azji po raz pierwszy! 😛

[Not a valid template]

Po lewej: azjatycka część metropolii, po prawej: widok na część europejską o zachodzie słońca.

Stambuł można podzielić na trzy główne części:

  • Część europejska na południe od Złotego Rogu – dawny Konstantynopol; skupisko zabytków, muzeów, kościołów, meczetów, tutaj turyści szukać będą reliktów dawnych czasów. Nasze posty: Hagia Sophia i Błękitny Meczet (klik), Pałac Topkapi (klik), Wielki Bazar (klik), Meczety w Stambule (klik), Przygody w Stambule (klik).
  • Część europejska na północ od Złotego Rogu – Dzielnica Galata z tzw. Nowym Miastem, Beşiktaş, Bebek, Taksim. Zdecydowanie mniej zabytków, ale za co centrum życia nocnego! Dużo dzielnic mieszkalnych i handlowo-usługowych. Nasz post: Taksim, Beşiktaş, Wieża Galata (klik).
  • Część azjatycka – Przede wszystkim dzielnice mieszkaniowe.

    Tyle tytułem wstępu. Nie będziemy przecież zbytnio rozwodzić się nad geografią regionu 😛 Wracamy do zwiedzania. Plan na dzisiejszy dzień: dzielnica Bebek + przeprawa na stronę azjatycką.

Dzielnica Bebek. To Jeszcze Europa.

   Dwa mosty łączą Europę i Azję na terenie miasta: Most Bosforski (tur. Boğaz Köprüsü) oraz położony bardziej na północ, Most Mehmeda Zdobywcy (tur. Fatih Sultan Mehmet Köprüsü). Pomiędzy nimi Turcy odpoczywają, jedzą w dobrych restauracjach, korzystają z uroków posiadania jachtu czy po prostu robią jedno wielkie nic i celebrują lenistwo 😛 Wszystko w urokliwej okolicy, ale nadal w centrum kosmopolitycznego miasta – dzielnica Bebek, miejsce, które poleciło nam lokalne małżeństwo. Rejon spokojny, czysty, idealny na spacer podczas słonecznych dni, ale wystarczy odejść kawałek dalej od wybrzeża i pokonać kilka schodków, by zobaczyć rozwalające się i niezadbane domy biednej społeczności. Granica między dwoma światami jest cienka w Stambule.

[Not a valid template]

Spacer wzdłuż wybrzeża, dzielnica Bebek.

[Not a valid template]

Domostwa w dzielnicy Bebek.

[Not a valid template]

Widok na cieśninę Bosfor.

Azja – Nasz Cel na Dziś!

    Podział terytorialny Stambułu pokazuje, że większa część miasta leży po stronie europejskiej, tam też ulokowane są miejsca atrakcyjne dla turystów. Azjatycka część, chociaż tylko nieznacznie mniejsza, to podobno tylko i wyłącznie jedna wielka sypialnia. Dlaczego zatem tak uparcie wybieramy się w tę stronę…? Generalnie nasze pobudki były bardzo proste: tańsze zakupy oraz pocztówkowe wręcz zdjęcia europejskiej części miasta o zachodzie słońca. Były to bardzo poważne cele do odhaczenia podczas tej podróży. Skoro już wiemy po co, to  teraz musimy zadać sobie pytanie: jak? I tu pojawił się problem…

    Plan ogólnie był taki: spacer po dzielnicy Bebek (zrobione), a następnie mieliśmy pieszo pokonać Most Mehmeda Zdobywcy (tur. Fatih Sultan Mehmet Köprüsü), a dalej złapać autobus do konkretnej dzielnicy handlowej. Ale tak by przecież było za łatwo i za nudo 😛 Zatem urozmaiceniem w tym wypadku była wiadomość, iż most jest… zamknięty dla przechodniów. A dlaczego? Bo za dużo osób popełniało samobójstwo skacząc z niego do wody… Taaak właśnie. Temat pozostawimy bez komentarza, gdyż kosztowało nas to sporo nerwów i kombinowania. Na szczęście znaleźliśmy przystanek skąd odjeżdżał autobus na drugą stronę. Można się było wyluzować.

[Not a valid template]

a) Zdjęcie z autobusu. Pokonujemy międzykontynentalną granicę b) Sypialnia Stambułu. Rzeczywiście, gdzie okiem sięgnąć, dość ubogie domostwa.

Stambuł Strona Azjatycka i Chińska Tandeta…

    Noooo to teraz fala zakupów! Ubrania, jedzenie, plecaki, koszulki!!! Chcieliśmy  mieć wszystko i to teraz! Ceny rzeczywiście były niższe, a towary wcale niekoniecznie odbiegające jakością od marek, które znamy na co dzień. Oczywiście, nie wszystkie. Chińską tandetę znajdziecie na każdym kroku. Trzeba umieć oddzielić ziarno od plew 😛 Często też trafiała się malutka, typowo azjatycka rozmiarówka.

    Tak bardzo oddaliśmy się szaleństwu zakupów, że przestaliśmy cykać zdjęcia wszystkiemu, co widzieliśmy. No dobra, nie chcieliśmy też za bardzo pokazywać, że jesteśmy turystami i szastamy tutaj kasą. Przecież kieszonkowcy nie śpią w takich tłumach.

    Nadchodził zmierzch. Czas udać się nad wybrzeże i oczekiwać zachodu słońca, już teraz z aparatem w ręku!

[Not a valid template]

 Widok na europejską stronę miasta.

Leave a Reply

Facebook