To nie jest nasz pierwszy trekking w Landmannalaugar. Te piękne kolorowe góry odwiedziliśmy już 2 lata temu i wówczas panoramiczny widok na okolicę zaserwował, wysoki na 855 metrów nad poziomem morza, wulkan Brennisteinsalda. Teraz w planach mamy sąsiedni, nieco wyższy szczyt Bláhnúkur (940 m n.p.m.).

 

Landmannalaugar to prawdziwie magiczne miejsce na mapie Islandii.

 

Bláhnúkur – Pseudo łatwy trekking

W mojej pamięci Brennisteinsalda jawi się jako niewysoka górka o dość stromym podejściu i szczerze mówiąc, to miałam nadzieję na coś, co potraktuje moje skołatane nerwy nieco delikatniej. Jednak pani z informacji turystycznej z bolesną szczerością oświadczyła, iż najłatwiejsza trasa to szlak między górami, właściwie prowadzący tylko po lawie (nawet nie musiałam się zastanawiać, pomysł odrzucony od razu), a następny w kolejności to właśnie mój nieszczęsny wulkan z poprzedniej wyprawy xD No cóż… decydując się na górskie wędrówki, to w sumie sama proszę się o zawał. Wybieramy zatem następny według zestawienia „tych najłatwiejszych” szczyt i nasz wzrok kierujemy ku pobliskiemu Bláhnúkur.

 

 

Trekking: początek

Urocza Islandka nie omieszkała poinformować nas również, że na szczycie znajdziemy się względnie szybko… bo droga wiedzie niemalże cały czas ostro w górę. Super, przecież na strome podejście właśnie liczyłam xD Plusem jest jednak odległość od campingu. Praktycznie trekking po płaskim ograniczamy do zera, górka niemalże wyrasta z pola namiotowego. Nie sposób ją pominąć ze względu na wybitnie zielone podejście i nie mam tu na myśli bujnej roślinności, a samą ziemię i kamienie, składające się na pierwszą część szlaku. Tak szybko wkraczamy do całkowicie innego, nierealnego wręcz świata.

I dokładnie tak jak nam obiecano: droga leci szybciutko w górę. Nie ma czasu na rozgrzewkę, ścieżka jest wąska i całkiem śliska (bo oczywiście zaczęło padać xD). Sam trekking do trudnych nie należy w żadnym wypadku i nikt z moich towarzyszy się nim nie przejął. Ja oczywiście miałam kilka słabszych momentów na samej górze, ale spodziewałam się, że będzie dużo gorzej. Osoby z lękiem wysokości powinny na spokojnie dać radę.

 

 

Bláhnúkur. Początek wędrówki w towarzystwie dość kiepskiej islandzkiej pogody…

 

Tęczowe góry z wysokości 940 m n.p.m.

Widoczek jest w zasadzie podobny do tego, co serwuje pobliski wulkanu Brennisteinsalda. Jednak zdecydowanie polecam sprawdzić obie możliwości, które różnią się subtelnymi, acz dla fotografów ważnymi aspektami. Ja osobiście zdecydowanie preferuję Bláhnúkur i mam nadzieję, że zdjęcia dokładnie pokażą Wam, dlaczego 😊

 

 

Bláhnúkur – cel naszej wędrówki w Landmannalaugar.

 

Grænagil Laugahraun

Żeby wycieczkę uczynić jeszcze bardziej atrakcyjną i nie wracać tą samą trasą, zdecydowaliśmy się na powrót przez Grænagil Laugahraun. Wybitnej urody pole lawowe i zapierający dech w piersiach wąwóz to trasa, na którą mogą się zdecydować nawet rodziny z dziećmi.

Ogromna różnorodność krajobrazu to wybitny plus tego łatwego szlaku. Piszę łatwego, gdyż rzeczywiście nie stanowi żadnej trudności dla wytrawnych piechurów, ale to wciąż pole lawy, więc nierówny teren, na którym nietrudno o guza w przypadku nieuwagi. Bądźmy zatem ostrożni. I zapewne nie trzeba nikomu przypominać, że chodzimy tylko po wyznaczonych ścieżkach?

 

 

Grænagil Laugahraun, czyli łatwa droga powrotna.

 

Gorące źródła w Landmannalaugar

Jakie jest najlepsze zakończenie aktywnego dnia na Islandii? Oczywiście kąpiel w gorącym źródełku na świeżym powietrzu 😊 Na szczęście takowy przybytek znajdziecie zaraz przy campingu.

Przygotowana jest wygodna ścieżka (położone są deski, by nie stąpać po bagiennym terenie) oraz „przebieralnia”. Nie spodziewajcie się budynku, jest to po prostu wybudowana platforma zaraz przy wejściu do wody.

Jeżeli jesteście przyzwyczajeni to niemalże 40-stopniowych, mocno parujących gorących źródeł… to możecie się troszkę zdziwić. Woda w Landmannalaugar jest raczej chłodna, a ciepło dopływa do naturalnego baseniku wąskimi strumieniami, które bardzo łatwo zlokalizować. To właśnie tam jest najbardziej tłoczno xD Warto lekko zmieniać ułożenie co chwile, bo strumień gorącej wody lubi zaatakować ostro i bez ostrzeżenia tylko po to, by za chwile opuścić Was całkowicie i zostawić szczękających zębami na islandzkim wietrze xD Kąpiel w tym miejscu jest na pewno ciekawym doświadczeniem xD

 

 

Gorące źródła w Landmannalaugar oraz Sklepik na Campingu.

 

Nasz drugi trekking w Landmannalaugar

Landmannalaugar to zdecydowanie jedno z ciekawszych miejsc na mapie Islandii. I to jeszcze tak łatwo dostępne (dojazd omówiony w poprzednim poście na temat tego rejonu)! Na pewno zrobi na Was nieliche wrażenie i trzeba tu zajrzeć koniecznie 😊 A nam nie pozostało już nic innego jak wrócić tu po raz trzeci, by zacząć 55-kilometrowy szlak Laugavegur, z Landmannalaugar do þórsmörk.

 

Podobne posty: Góry Przeklęte (Kosowo), Olimp (Grecja), Zugspitze (Niemcy)

Islandia – karta kraju i inne relacje.

 

 

Leave a Reply

Facebook